Kaliber 44 - Psychoza
Player audio w wersji BETA. Ew. zgłoszenia błędów prosimy kierować na
Komentarze (11)
Błyskawicznie w tył się odwracasz
Chwytasz za serce a puls dopierdala chłopcze nawalasz!
Patrzysz i widzisz dwa cienie
Jeden ma coś w ręku i biegną do Ciebie
O Boże! Jak bardzo boisz się
Jak bardzo byś chciał, by to był tylko sen
Lecz musisz biec, są już tak blisko, boisz się odwrócić
Twój mózg już nie pracuje, byle tylko uciec
Wbiegasz do klatki, jak do pułapki
Którą jest stary, pięciopiętrowy blok mieszkalny
Wbiegasz na samą górę, wiesz, że nie masz wyjścia
I słyszysz jak biegną i czekasz na koniec życia
Wiedziałem, że jak ich zobaczysz mało co nie umrzesz
Patrzysz, widzisz, przecież to są
Kurwa tylko twoi kumple...
kumple, kumple, kumple, kumple, kumple, kumple
Musisz biec lecz wiesz, że wiesz, to za mało jest,
Oni wciąż Cię doganiają lecz...
Oni wciąż cię doganiają, lecz...
Już północ, co tu robisz sam?
Twe serce ogarnia strach!
Gdzie dorośli, gdzie dzieci, gdzie się wszyscy podziali
Kur.., jak pełno ich jest w dzień biały!
Lecz teraz nikogo nie ma, jak by na złość Tobie
Światła już dawno pogasły w każdym oknie
Jesteś tu sam, zupełnie sam, jak palec
Wokół ni kota, ni psa, ni szczura nawet
Gdy w biały dzień jest pełno kumpli z Tobą
Teraz nie ma nikogo, oni ci nie pomogą
Ty wiesz, że niebezpiecznie jest i zastanawiasz się
Czy masz biec, czy jeszcze nie
Musisz biec lecz wiesz, że wiesz, to za mało jest,
Oni wciąż Cię doganiają lecz...
O tak! Przeleciał Cię strach
już północ. co tu robisz sam? twe serce ogarnia strach. gdzie dorośli? gdzie dzieci? gdzie sie wszyscy podziali? kurwa jak tony ich jest w dzień biały. lecz teraz nikogo nie ma jakby na złość tobie. światła już dawno pogasły w każdym oknie. jesteś tu sam, zupełnie sam jak palec. wokół ni kota, ni psa, ni szczura nawet. gdy w biały dzień jeszcze jest pełno kumpli z tobą. teraz nie ma nikogo, oni ci nie pomogą. ty wiesz, że niebezpiecznie jest i zastanawiasz sie, czy masz biec, czy jeszcze nie?
musisz wiać, lecz wiesz, że "wiać" to za mało jest. oni wciąż cie doganiają. LEĆ! x4
o tak! przeleciał cie strach? i wśród nocnej ciszy pisk opon słyszysz. błyskawicznie do tyłu sie odwracasz. chwytasz za serce, a puls dopierdala, chłopcze nawalasz. patrzysz i widzisz dwa cienie. jeden ma coś w ręku i biegną do ciebie. O-O-O BOŻE! jak bardzo boisz sie, jak bardzo byś chciał by to był tylko sen. lecz musisz biec. są już tak blisko boisz sie odwrócić. twój mózg już nie pracuje, byle tylko uciec i... wbiegasz do klatki, jak do pułapki którą jest stary, pięciopiętrowy blok mieszkalny. wbiegasz na samą górę. wiesz, że nie masz wyjścia. słyszysz jak biegną i czekasz na koniec życia. wiedziałem, że jak ich zobaczysz mało co nie umrzesz. patrzysz, widzisz przecież to są kurwa tylko twoi kumple... kumple... kumple... kumple... kumple... kumple... kumple... hehe...
musisz wiać, lecz wiesz, że "wiać" to za mało jest. oni wciąż cie doganiają. LEĆ! x4
jak coś to przepraszam za błędy :)